Nowelizacja rekomendacji S
 Oceń wpis
   

 

Z końcem 2011 roku wszyscy wyczekiwali zmian, które przyniosą nadchodzące zmiany przepisów, początek 2012 roku to dobry moment na weryfikację.
 
Komisja Nadzoru Finansowego wprowadzając nowelizację do rekomendacji S zdecydowała się na daleko idące restrykcje związane ze sposobem obliczania zdolności kredytowej, szczególnie dotyczy to kredytów udzielonych w walutach obcych.Franek odpłynął w siną dal” już jakiś czas temu, ale wciąż dostępną walutą pozostawało Euro, które wyrosło na alternatywę dla kredytów udzielanych w PLN. Niestety w tym właśnie zakresie pojawiły się istotne ograniczenia. Najważniejsze, to zmiana maksymalnego, dopuszczalnego współczynnika relacji zobowiązań do dochodów, w wielu bankach popularnie nazywanego (TDR) Total Debt Ratio lub (DTR) Disposal to Ratio – zatem maksymalna wartość zobowiązań do dochodów będzie mogła wynieść 42%, a nie jak dotychczas 50% dla kredytobiorców, których dochód netto nie przekracza poziomu przeciętnego wynagrodzenia i 65% dla kredytobiorców, których dochód przekracza średnie wynagrodzenie. Gołym okiem widać, że zmiana dotyka głównie osoby uzyskujące dochody przekraczające średnie zarobki. 
 
W następstwie tych zmian  kredyty walutowe stają się jeszcze większą niszą. Niestety pozostałe postanowienia odnoszą się tak do kredytów udzielanych w walutach obcych, jak i PLN, są to głównie dwa elementy, które stanowią, że bank dokonując oceny zdolności kredytowej, jeśli przewidywany okres spłaty ekspozycji jest dłuższy niż 25 lat, powinien przyjmować w procesie oceny zdolności kredytowej okres spłaty ekspozycji wynoszący 25 lat, zatem niezależnie od tego, iż procedury banku i wiek klienta zezwalają na to by uzyskał kredyt na 40 lat, będzie musiał on wykazać się zdolnością dla lat 25. Ponadto KNF obliguje banki do uwzględniania faktu, że okres spłaty, na który udzielony zostaje kredyt wkracza w wiek, w którym wnioskodawca rozpoczyna wiek emerytalny – bank powinien zatem uwzględnić w procesie oceny zdolności kredytowej fakt zmiany poziomu dochodów będący wynikiem przejścia przez kredytobiorcę na emeryturę. Wszystko to oznacza, że dzisiaj o kredyt jest zdecydowanie trudniej a dla branży doradztwa finansowego jeszcze większym priorytetem staje się dywersyfikacja produktów, utrzymywanie pozytywnych relacji z bankami, ewentualna dywersyfikacja źródeł klientów no i podnoszenie własnych kompetencji dla uszczelnienia obsługi, Chodzi o to, by nie było dla nas spraw niemożliwych, których nie możemy przeprowadzić ze względu na nieznajomość przepisów obowiązujących wewnątrz banków, a wprowadzanych w ślad za wymogami KNF.
 
Komentarze (0)
Odwrócona hipoteka.
 Oceń wpis
   

W połowie czerwca odbyła się konferencja poświęcona "odwróconej hipotece", w gronie bankowców, przedstawicieli KNF i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z udziałem internautów przeprowadzono niezwykle ciekawą dyskucję, która stworzyła pewnien szkic koncepcyjny dla przyszłej ustawy.

Idea jest słuszna i wszyscy uczestnicy konferencji się w tym zakresie zgadzają - w końcu "odwrócona hipoteka" ma poprawić nasze dochody. Bardzo mile odbieram również nacisk, który położono na ochronę interesów beneficjenta "emerytury hipotecznej" - przejawia się to w zachowaniu prawa własności beneficjenta oraz możliwości dziedziczenia nieruchomości przez spadkobierców po śmierci beneficjenta, pod warunkiem spłaty wypłaconej na rzecz beneficjenta "emerytury hipptecznej" - za wcześnie by mówić o szczegółach, jednak zakładam że spłata miała by obejmować nie tylko kapitał ale i prowizje oraz odsetki.

Jak przy każdym porojekcie, w fazie początkowej pojawiają się szumy i emocje, zdarzyły się głosy w których argumentowano iż dla zabezpieczenia interesów beneficjeta - tj. by chronić go przed pokusami rodziny, renta będzie wypłacana w ratach a nie, jako jednorazowy zastrzyk gotówki - cóż w Polsce władza wciąż traktuje ludzi, jak barany. Mi osobiście wydaje się, że 65 latek potrafi samodzielnie zadecydować czy otrzymane środki rozdysponuje wśród wnuków i dzieci, czy stworzy wyłacznie dla siebie plan wydatków na prezyszłe lata.

Jak wspomniałem, bardzo miło odbieram wysoką świadomość dotyczącą ochrony interesów beneficjenta i jego spadkobierów, jednka poza tym w trakcie konferencji nie pojawiły się żadne pomysły na to, by produkt finansowy powołany do życia tą ustawą rzeczywiście zafunkcjonował. Zabrakło koncepcji czysto handlowych, uwzgledniajacych także interesy banku i wymagania rynku. Trzeba pamiętać, że właściciel nieruchomości będzie mógł skorzystać z tego rozwiązania tylko wówczas, gdy również bank dostrzeże we wprowadzeniu tego typu oferty swój interes.

No a jaki interes ma bank, który 65 - 70 latkowi wypłąca "emeryturę" przez 10 - 15 lat. Wypłacony kapitał w kwocie do kilkudziesięciu tysięcy nie zarabia przez kilkanaście lat, mało tego istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że spadkobiercy spłacą po śmierci beneficjenta owe kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy i tym samym bank nie będzie mógł przystąpić do zlicytowania nieruchomości a zatem nie zarobi nic poza ewenualnymi odetkami i powizją, które uregulują spadkobiercy. Tylko, że bank lepiej wyjdzie ma zwiększeniu akcji kredytowej standardowych kredytów gotówkowych, gdzie od razu generuje się przychód odsetkowy a nie za 10  a może 15 lat! Dlatego, jeśli nie powstaną w ślad za regulacjami chroniącymi interesy właściciela nieruchomości, także  zachęty dla banku produkt nigdy nie wypali.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (1)
Lokata na 12% - czy to możliwe?
 Oceń wpis
   

Czy można dzisiaj znaleść lokatę na 12%? Oczywiście, że tak bo wszystko jest możliwe, nic nie powinno dziwić, są rzeczy o których filozofom się nie śniło:-)

By stworzyć ... kupić lokatę o tak wysokim oprocentowaniu należy jednak trochę się nagimnastykować, wykazać elastycznością, kreatywnością i zdolnościami niekonwencjonalnego myślenia ale oferty już są i bedzie ich coraz więcej. Zajrzyjmy za kulisy.

Oferta jest budowana w oparciu o klasyczny cross sale, który w tym przypadku polega na połączeniu produktu nisko pzychodowego, którym jest lokata i produktu wysokoprzychodowego, którym może być ubezpieczenie. Punktem wyjścia jest oprocentowanie lokaty bankowej, jeśl klientowi możemy zaoferować jedyne 4,5% od wpłaty np. 10.000 PLN to trzeba "pogłówkować" jakim sposobem pozyskać dodatkowe środki, które proporcjonalnie do 10.000 PLN zapewnią dodatkowe 7,5%.

Wartość 7,5% od 10.000 PLN to 750 PLN - dużo i mało, zależy jak na to spojrzeć. Bank lub Doradca Finansowy jest w stanie "oddstąpić" owe 750 PLN rezygnując z części swojego przychodu, który zostanie wygenerowany poprzez sprzedaż dodatkowej oferty przy lokacie. Warunkiem jest by dodatkowy produkt był atrakcyjny pod kątem przychodowości dla dystrybutora i atrakcyjny dla klienta, tj.  spójny z lokatą pod kątem funkcjonalnym - w tym kontekście nejlepszym rozwiązaniem jest dodanie oferty ubezpieczeniowej polegającej na planie regularnego oszczędzania.  Tego typ produkt przyniesie klientowi dodatkowe korzyści w postaci planu budowy kapitału bez wielkiego obciążenia finansowego, gdyż wystarczy kwota około 200 PLN by produkt nabyć. Dystrybutor uzyskuje z tytułu sprzedaży tego typu ofert na tyle atrakcyjne wynagrodzenie, że w ramach kosztów kampanii będzie w stanie nadpłacić ze swojej "kieszeni" dodatkowe środki, które znacznie przewyższą standardowe odsetki.

Jak widać nie ma nic za darmo ale jest to najlepsza i najbardziej opłacalna lokata dla klienta, która oddaje również w precyzyjny sposob ideę doradztwa finansowego, która oparta jest na konsensusie wzajemnych interesów klienta i doradcy.

 

 

 

Komentarze (2)
Kruczki w umowach!
 Oceń wpis
   

 

 
 
Jakie klauzule niedozwolone są najbardziej dotkliwie odczuwalne dla kredytobiorcy?
 
Każda klauzula, która jest niedozwolona, prędzej czy później negatywnie wpłynie na sytuację Klienta, niestety przekonujemy się o tym dopiero wówczas, gdy zachodzi sytuacja oddziaływująca na zastosowanie niekorzystnych zapisów umowy.
 
UOKiK zwrócił uwagę na zapisy, które budzą wiele wątpliwości, odnoszą się one m.in. do ustalania wysokości oprocentowania, wypowiadania umów, ustanawiania zabezpieczeń, informowania o wysokości opłat.
 
Zdarza się że w umowie kredytowej znajdujemy zapis, o tym że bank może wypowiedzieć umowę kredytową w sytuacji, gdy Klient utraci możliwość spłaty kredytu lub pogorszy się jego stan majątkowy, nie precyzuje się jednak, w jaki sposób bank zweryfikuję brak możliwości spłaty by uznać, że nie opłacenie jednej czy dwóch rat to wynik chwilowej trudności Klienta a nie stała utrata płynności uniemożliwiająca spłatę kredytu, nie mówiąc o nieostrym określeniu pogorszenia się stanu majątkowego, który przecież nawet w razie istotnego uszczuplenia nie musi wyłączać zdolności Klienta do stałej spłaty kredytu.
 
Innym przypadkiem niekorzystnych zapisów umowy kredytowej może być kwesta naliczania opłat za ubezpieczenie niskiego wkładu, tutaj przeważnie określa się wysokość prowizji którą Klient płaci na przewidziany z góry okres np. 5 lat, jednak nawet gdy przed ww. okresem nastąpi uzupełnienie brakującego kapitału nie każdy bank zwróci Klientowi poniesioną opłatę, która powinna być zwrócona w wysokości stanowiącej różnicę pomiędzy poniesionym kosztem za pełen okres, a faktycznym czasem do którego uzupełniano kapitał w trakcie spłaty rat. Ten sam przypadek odnosi się do najważniejszego zabezpieczenia, jakim jest wpis w Dziale IV hipoteki na rzecz banku. W okresie; od uruchomienia kredytu do rozpatrzenia przez sąd wieczystoksięgowy wniosku o wpis hipoteki na rzecz banku, obowiązuje ubezpieczenie pomostowe, którego koszt podobnie jak za ubezpieczenie niskiego wkładu jest pobierany za okres 3, 6 lub 12 miesięcy, niestety jeśli Klient wybierze najdłuższy okres ubezpieczenia i poniesie ten koszt z góry, a sąd wpisze hipotekę przed upływem maksymalnego okresu ubezpieczenia, nie jest w każdym przypadku pewne że otrzyma zwrot różnicy.
 
 
Czy kredytobiorcy mają szansę negocjować te zapisy z bankami?
 
Tak, ale są to wyjątkowe przypadki, umowa kredytowa stosowana jest jak szablon, który został zatwierdzony uchwałą Zarządu, działu prawnego lub ryzyka i nie podlega negocjacjom w każdym przypadku. Musi zaistnieć sytuacja szczególna, która skłoni bank do podjęcia rozmowy z Klientem deklarującym chęć skorzystania z oferty pod warunkiem zmiany treści umowy, oczywiście wpływ na sukces Klienta poza jego determinacją będą miały takie czynniki, jak jego stan posiadania, dochody, pozycja społeczna i wnioskowana kwota kredytu. Należy przy tym zwrócić uwagę, że negocjowanie umowy w każdym przypadku niezwykle wydłuży cały proces kredytowy, być może z przykrymi konsekwencjami dla Klienta, zwłaszcza gdy druga strona oczekuje szybkiej wypłaty kredytu tytułem zapłaty ustalonej ceny.
 
Na co potencjalni kredytobiorcy powinni zwrócić szczególną uwagę zanim podpiszą umowę z bankiem?
 
W zależności od swoich potrzeb i sytuacji, jeden Klient powinien zwrócić uwagę na kwestię naliczania opłat i możliwości zwrotu różnicy składki za niewykorzystane okresy ubezpieczeń, jeśli np. spodziewa się, że szybko uzupełni brakujący kapitał lub sąd w jego rejonie zamieszkania dokona szybkiego wpisu hipoteki, inny Klient, który korzysta z możliwości obniżenia marży bankowej poprzez zakup dodatkowego produktu, powinien zwrócić uwagę co stanie się z marżą, gdy zrezygnuje z tego produktu.
 
Czy banki są/ stają się bardziej elastyczne pod tym względem w negocjacjach z klientami?”
 
Wzrosła świadomość, że informowanie Klienta o wszystkich aspektach oferty i procesu kredytowego wpływa na powodzenia transakcji, dlatego informuje się Klienta o możliwości zapoznania z projektem umowy na etapie prezentowania oferty, jednka negocjowanie jej treści to wyjątki.
 
 
 
Komentarze (3)
Dylemat: kredyt w EURO czy w PLN?
 Oceń wpis
   

 Czy warto teraz zaciągnąć kredyt w EURO?

 
Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta, procentowanie kredytu zaciągniętego w EURO jest niższe aniżeli zaciąganych w PLN. Różnica przy kredycie 300.000 PLN zaciąganym na 30 lat może wynieść nawet 490 PLN.
 
Różnica pomiędzy ratą w PLN i Euro może zostać oszczędzona, co w obliczu aktualnego szumu wokół reformy emerytalnej i podnoszonych co chwila alarmujących sygnałów o bardzo niskich świadczeniach przyszłych emerytów jest wręcz konieczne. Kwota 490 PLN oszczędzana co miesiąc w okresie kredytowania przyniesie kapitał około 400.000 PLN i to uwzględniając nawet bardzo niską stopę zwrotu z lokat bankowych.
 
Należy dodać iż wysoce prawdopodobne jest, że Rada Polityki Pieniężnej będzie w najbliższych miesiącach zmierzała do podniesienia stóp procentowych, co odbije się na na wzroście oprocentowania kredytów udzielanych w PLN, a tym samym rat. Niedawna podwyżka stóp procentowych i kolejne zapowiadane przez media uświadomiły kredytobiorcom, że kredyty w PLN, również nie są zwolnione z ryzyka walutowego.
 
Istotnym elementem, który odgrywa rolę w wyborze waluty jest perspektywa przyjęcia Euro. Wówczas kredyty udzielone w PLN zostaną przeliczone na Euro, po kursie, którego dzisiaj nie znamy, warto jednak zwrócić uwagę, że jeśli w perspektywie najbliższych lat, które będą poprzedzały przyjęcie Euro, PLN będzie się umacniał (takie właśnie są prognozy), to wówczas okaże się, że saldo zadłużenia kredytu zaciągniętego w EURO spadło, a po przeliczeniu kredytu udzielonego pierwotnie w PLN okaże się, że kwota do spłaty jest wyższa.
 
Ostatecznie jest to jednak bardzo indywidualna kwestia, która wiąże się również z okresem kredytowania i celem kredytu a także doświadczeniem i przekonaniem kredytobiorcy, jeśli podejmiemy decyzję o zaciągnięciu kredytu w EURO należy przedewszystkim sprawdzić różnice pomiędzy kursem kupna i sprzedaży, która jest bardzo różnorodna i w zależności od banku może stanowić od 6% do 12%, ten element niestety przekłada się na dodatkowy koszt kredytobiorcy, który bardzo często jest pomijany na etapie oferty.
Komentarze (1)
Bonusy do kredytów...?
 Oceń wpis
   

Z początkiem bieżącego roku nastąpiło znaczne ożywienie wśród banków, które udzielają kredytów mieszkaniowych,  przekłada się to na działania konkurencyjne i modyfikacje oferty. Na rynku jest już przynajmniej kilka ofert, które dopuszczają marżę poniżej 1% (dotyczy to kredytów udzielanych w PLN).

Na szczęście banki konkurują nie tylko marżą i prowizją ale również innymi elementami oferty, które mogą zwiększyć atrakcyjność kredytu i wpłynąć na decyzję potencjalnego klienta o wyborze właśnie tego banku. Najczęściej będą to dodatkowe produkty finansowe.
 
Najczęściej oferowanymi; dodatkowymi produktami są te związane z możliwościami sięgnięcia po gotówkę, czyli karty kredytowe bądź limit kredytowy na koncie. Bank oczywiście nie może narzucić konieczności nabycia przez klienta dodatkowego kredytu w karcie lub koncie ROR. Można zapytać, co to za bonus skoro jesteśmy w pewnym sensie zmuszeni by zakupić dodatkowy produkt - otóż oferty są konstruowane tak, że nie opłaca się z nich nie skorzystać, ponieważ w zamian można liczyć na obniżenie marży lub prowizji. Tym sosobem obie strony: Klient i bank są zadowolone.
 
Poza kartą kredytową i rachunkiem coraz częstszą polityką jest proponowanie klientom pakietu ubezpieczeń, jak:
 
Ubezpieczenie na życie. Jego obligatoryjność ściśle zależy od polityki banku – nie w każdym banku jest ono wymagane. Przeważnie cena ubezpieczeń nabywanych w banku jest niższa aniżeli zakup polisy bezpośrednio w Towarzystwie Ubezpieczeniowym, wynika to z faktu, że ubezpieczenie w tym przypadku ma charakter grupowy. Ponadto cena co roku w przeliczeniu na kwotę w PLN także powinna maleć w związku z aktualizacją sumy ubezpieczenia. Oczywiście ocena, czy taki produkt jest kredytobiorcy niezbędny jest bardzo indywidualna, jednak w przypadku gdy mowa o jedynym żywicielu rodziny, który na swoich barkach ma spłatę kredytu i utrzymanie kilku osób, taka forma zabezpieczenia ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa klientów.
 
Ubezpieczenie nieruchomości. Jest ono obowiązkowe, a jego zakupu najlepiej dokonać poprzez bank, ponieważ przeważnie stawki, które może zaproponować są niższe niż w przypadku ubezpieczenia indywidualnego.
 
 
Ubezpieczenie od ryzyka utraty pracy. Ideą tego rodzaju ubezpieczenia jest zapewnienie ciągłości spłaty kredytu na wypadek utraty stałego źródła dochodów. Analizując jednak warunki, jakie klient musi spełnić, aby otrzymać świadczenie oraz koszt takiego ubezpieczenia, można śmiało zaryzykować twierdzenie, że ubezpieczenie to odpowiednik prowizji banku. Opłata może wynieść od 2 do 3,5% kwoty kredytu lub więcej. Warto rozważyć sprawdzić, czy można wymieć prowizję bankową na ubezpieczenie, wówczas gdy koszty są porównywalne mimo wszystko lepiej nabyć za tę samą cenę polisę niż zapłacić prowizję.
 
Produkty inwestycyjno ubezpieczeniowe. Ich popularność stale rośnie i w części jest to efekt zwiększonej świadomości na temat niskich świadczeń emerytalnych, które może zapewnić w przyszłości Państwo. Przeważnie w zamian za nabycie produktu regularnego oszczędzania lub inwestycji o charakterze lokacyjnym klient otrzyma niższą od standardu marżę.
 
Poza produktami, których zakup może przekładać się pozytywnie na cenę kredytu (w szczególności marży), banki oferują udogodnienia i bonusy polegające na:
 
  • sporządzeniu bezpłatnej wyceny nieruchomości
  • refinansowaniu kosztów przeprowadzki
  • obsłudze w trakcie składania wniosku kredytowego w dowolnym miejscu wskazanym przez klienta
  • pomocy w kompletowaniu dokumentów do wniosku
Komentarze (3)
Dyrektywa UE w sprawie umów kredytowych - rewolcja czy nie?
 Oceń wpis
   

 W dniu 31 marca 2011 roku Komisja Europejska opublikowała projekt dyrektywy, która dziwnym dla mnie trafem nie wywołała żadnego poruszenia wśród bankowców. Może to efekt przygotowań świątecznych, może niecierpliwego wyczekiwania weekendu majowego:-)

Tymczasem projekt przewiduje kilka ciekawych zmian, które mogą sprawić, że rynek finansowy - zwłaszcza dotyczący pośredników może nabrać nowego oblicza, którego nie będziemy w stanie dokładnie przewidzieć. Oto kilka z nich:

Państwa członkowskie mają dopilnować, aby sposób wynagradzania firm doradztwa finansowego przez banku i doradców finansowych przez firmy doradztwa finansowego był w zgodzie z interesem klienta. W obliczu takich wymagań może okazać się, że firmy których pracownicy otrzymują wynagrodzenie (prowizję) uzależnione od oferty, którą sprzedają będą musiały zmienić swoją strategię. Dla niektórych będzie to oznaczało utratę jednego z podstawowych narzędzi sterowania sprzedażą i pozycjonowania wybranych produktów w sieci, niestety są na naszym rynku firmy w których w okresie przejściowym doprowadzi to do znacznej utraty własnego przychodu oraz obniżenia prowizji wypłacanych sprzedawcom.

Państwa członkowskie będą zobowiązane do uchwalenia przepisów regulujących wydawanie zezwoleń pośrednikom finansowym. Ogólna koncepcja jest bardzo słuszna i zgodna z linią, jaką reprezentuje grono największych firm doradczych (zwłaszcza skupionych w Związku Firm Doradztwa Finansowego), w projekcie nie ma jednak informacji o tym, jakie wymagania przepisy miałyby stawiać firmom, tj. czy należy wprowadzić wymagania kapitałowe lub inne dotyczące samych spółek, czy wymagania wobec pracowników (doradców) spółek. Dla firm oznacza to rewolucję, już od tego momentu należy trzymać rękę na pulsie by nie okazało się, że w świetle przepisów nie dysponujemy zasobami ludzkimi lub kapitałowymi umożliwiającymi kontynuowanie działalności.

Obowiązek informowanie o prowizji uzyskiwanej przez pośrednika finansowego od banku (obowiązek pośredników oferujących więcej niż jeden bank) oraz obowiązek przedstawiania różnic w prowizjach bankowych, które pośrednik może uzyskać od banków. Nie trzeba chyba komentować, że to kompletna rewolucja, która może wywrócić proces sprzedaży do góry nogami. Bo czy teraz na pierwszym miejscu pośrednik, by zachęcić klienta będzie przedstawiał mu informację, w którym banku uzyskuje najniższą prowizję? Mam obawy, czy ta zmiana nie przeniesie akcentu na element, który dla klienta w gruncie rzeczy jest obojętny, gdyż najczęściej ten sam koszt ponosi w banku, jednak tam prowizja jest zatrzymywana. Pozatym, czy w ślad za tym baki nie powinny podawać klientom, jaki będzie dla nich przychód z tytułu odsetek?

Nie oceniam tutaj, czy system prowizyjny przewidujący różnice wypłat dla pracowników w zależności od sprzedawanej oferty jest dobry, czy zły. Wiem jednak przez pryzmat wielu lat pracy i uczestniczenia w powstawaniu i rozwoju rynku doradztwa finansowego, że dokonanie wyboru spośród wielu ofert banków i zaprezentowanie ich  klientowi jest formą konsensusu między najważniejszymi interesami klienta a interesami doradcy, który angażuje swój czas i wiedzę w pomoc. Wiem także, że tak właśnie działa to w firmach, gdzie prowizje doradców są zależne od rodzaju oferty, gdyż najważniejsze jest utrzymanie klienta a nie uzyskanie jak najwyższej prowizji.

 

 

Komentarze (0)
Produkty finansowe w obliczu zagrożenia bezrobociem
 Oceń wpis
   

Oczywiście nie ma produktu, który mógłby nas obronić przez utratą pracy, istnieją jednak produkty które są bardziej lub mniej właściwe w sytuacji gdy jest prawdopodobne, że pracę stracimy.

Finanse stały się integralną częścią naszej rzeczywistości, dlatego w każdych okolicznościach naszego życia korzystamy z określonych produktów dostosowanych do naszych potrzeb – przynajmniej idealnie jest gdy są one dostosowane, w przeciwnym razie bywa, że pojawia się spirala zadłużenia lub nie trafione inwestycje.

A zatem, jakie produkty z naszego otoczenia wybrać, gdy nad naszym stanowiskiem pracy roztaczają się czarne chmury?

Lokata bankowa – To świetny pomysł, zwłaszcza krótkoterminowa, dzięki temu zrealizujemy odsetki przed momentem, w którym zajdzie potrzeba konsumowania kapitału jeśli faktycznie stracimy prace. Produkt wart polecenia także tym, którzy nie posiadają znacznych oszczędności ale są w stanie odłożyć co miesiąc choćby 500 PLN na depozycie, w ten sposób unikniemy pokusy skonsumowania oszczędności a jednocześnie zyskamy względną płynność kapitału (zamrażamy co miesiąc kolejne 500 pln na miesiąc).

Lokata strukturyzowana- Tak. Ze względu na gwarancję kapitału, zwłaszcza gdy produkt jest krótkoterminowy (3m – 6m) a my nie dysponujemy dodatkowymi oszczędnościami, przy tym możemy jeszcze zyskać więcej niż na lokacie bankowej. W przypadku gdy skuszeni większymi stopami zwrotu wybierzemy produkt z dłuższym terminem realizacji zysków (24m – 36m) warto podzielić część oszczędności pomiędzy lokatę strukturyzowaną i depozyt bankowy – dzięki temu w razie zajścia potrzeby skonsumowania części kapitału ze względu na utratę pracy sięgniemy po depozyt, co naraża nas jedynie na stratę odsetek, w sytuacji gdy w lokacie strukuryzowanej możemy stracić część wpłaconego kapitału poprzez pobranie opłaty likwidacyjnej.

Ubezpieczenie od utraty pracy – tak, ale nie zawsze i nie dla każdego, warto bowiem zwrócić uwagę, że ubezpieczyciel wypłaci nam odszkodowanie w razie zajścia ściśle określonego zdarzenia, a jest nim przeważnie jednostronne wypowiedzenie umowy o pracę przez pracodawcę, jeśli zatem z jakichś względów zależy nam na rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron (co często proponują pracodawcy chcący rozstać się z pracownikiem, zamiast wypowiadać umowę jednostronnie), nie będzie to produkt dla nas. Pozatym wiele aktywnych osób, które nawet w razie utraty pracy zachowują aktywność (dodatkowe zajęcia, aktywne poszukiwanie nowego pracodawcy, rozpoczęcie własnej działalności) nie podejmuje kroku rejestracji w urzędzie dla bezrobotnych uznając to za społeczną degradację, tymczasem dostarczenie ubezpieczycielowi dokumentu poświadczającego fakt rejestracji jest konieczny by towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło nam świadczenie. Warto jednak rozważyć skorzystanie z tego produktu, gdy czujemy się zagrożeni długotrwałym bezrobociem, w szczególności może to dotyczyć małych miejscowości gdzie głównym pracodawcą są duże zakłady produkcyjne przechodzące problemy finansowe.

Karta kredytowa – Tak ale tylko dla niektórych! Ponieważ karta kredytowa jest najprostszym sposobem na finansowanie wydatków możemy z niej skorzystać także gdy czujemy się zagrożeni utratą pracy przy czym powinniśmy wydatkować tylko takie sumy, które możemy w terminie 50 dni spłacić pensją zachowując przy tym nadwyżkę. Karta kredytowa może także zdać swój egzamin gdy klient faktycznie straci pracę, jednak w takiej sytuacji zalecana jest szczególna ostrożność, wówczas konieczne jest by wydatki nie przekroczyły świadczeń jakie otrzymamy w okresie wypowiedzenia z zachowaniem nadwyżek w terminie do 50 dni lub środków zgromadzonych na lokacie bankowej, dzięki temu może się okazać, że przed terminem spłaty zadłużenia na karcie znajdziemy nowe zatrudnienie i spłacimy dług pensją uzyskaną od nowego pracodawcy zachowując jednocześnie oszczędności zgromadzone na depozycie.

 

Komentarze (1)
Karty kredytowe - 10 mln mało czy dużo.
 Oceń wpis
   

 

 

Mamy już 10 mln kart kredytowych w swoich portfelach, ja osobiście mam trzy (każdą w innym banku), wśród nich tylko jedną z której aktywnie korzystam, jedna jest nieaktywna i trzecia już do pocięcia - zlikwidowana.

 Podczas niedzielnego śniadania zadzwoniła do mnie Pani konsultanka z pytaniem dlaczego nie korzystam ze swojej karty, odpowiedziałem że to dlatego że korzystam z innej,  a ta jest mi nie potrzeba i w zasadzie od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem jej zlikowdowania, gdyż co miesiąc płacę 10 PLN za produkt który jest mi zbędny. Błyskawicznie zaproponowano mi, że opłaty zostaną zdjęte w ciągu 5 minut, przy czym moim zdaniem karta bez ubezpieczeń jest jak wypchany portfel pozostawiony na ławce w parku, dla banku to nie ważne gdyż ryzyko poniesie klient, bank straci udział w prowizji z ubezpieczeń ale lepszy rydz niż nic.

Mimo kuszącej propozycji zlikiwodwania opłat brnołem dalej w stronę zlikiwidowania karty mijając przy tym kolejne argumety za jej pozostawieniem, na chwilę zbił mnie jdnak z tropu ostetni argumet - "przecież tą kartą może Pan spłacić zadłużenie na karcie innego banku" usłyszałem w słuchawce i zwątpiłem czy mam do czynienia z pracownikiem banku,  dopiero co byłem po lekturze przypadków klientów, którzy czekają na ustawę o upałdości konsumenckiej jak na zbawienie, gdyż wplątali się w system spłacania długów długami.

W związku ze wskazówką  pracownika banku abym spłacał karty kartami nasuwa się pytanie, czy problem zadłużenia wynika z tego, że karty są niewłaściwie użytkowane przez klientów, czy z tego że w sposób nie poprzedzony właciwym kounikatem są przekazywane klientom, często bez żadanego pytania czy klient chce kartę kupić.

Tymczasem karty stają się coraz bardziej atrakcyjne, w efekcie obniżek stóp procentowych przez RPP zmalało maksymalne oprocentowanie kredtów do 21 procent w skali roku, wynika to z wprowadzonej w 2006 roku Ustawy Antylichwiarskiej, która ograniczyła maksymalną wysokość odsetek od kredytów konsumpcyjnych do równowartości czterokrotności stopy lombardowej Narodowego Banku Polskiego, aktualnie oprocentowanie kart wynosi od 10% do 21% w zależności od banku i rodzaju karty, zważywszy że kolejne obniżki stóp są prawdopodobne ten parametr w najbliższych miesiącach będzie zmieniał się na korzyść klientów a ponieważ kart jest dopiero/aż 10 mln ich liczba w naszych portfelach powinna rosnąć - tylko oby klienci mieli swiadomość, że karty kupują.

 

 

 

Komentarze (0)
Renegocjacja umowy kredytowej - hipoteki
 Oceń wpis
   

 

Banki wycofały się z planu renegocjacji umów, sprawa przycichła tak nagle jak nagle się pojawiła, siedzieliśmy sobie z kolegami finansistami przygotowani do konferencji prasowej dot. inwestycji w czasach bessy a tu się okazuje że dziennikarze proszą o informacje w sprawie MOŻLIWOŚCI RENEGOCJOWANIA UMÓW - cóż wszyscy są kredytobiorcami, dziennikarze też, temat okazał sie bardziej chodliwy.

Tymczasem od godziny 0 do czasu wycofania się z planów renegocjacji umów mój kolega schódł 1,5 kilo (stres), ciekawi mnie ile nas w sumie ubyło w narodzie.

Nie chciał bym pisać o tym, czy bank ma prawo zmienić umowę, czy nie (to jest zależne od treści kontraktu, na marginesie treść owych umów daje wielki margines do dyskusji akademicjiej, w której trudno o roztrzygnięcie, bowiem umowy nawiązują do możliwosći ich zmiany gdy wartość zabezpieczenia się zdecydowanie obniży, tymczasem w wiekszości przypadków mamy raczej do czynienia ze zmianą relacji  wartości zabezpieczenia do zadłużenia pozostającego do spłaty w związku ze zminą kursów walut - i tyle), zdecydowanie bardziej interesuje mnie wątek komunikacji z klientami, którzy z dnia na dzień stają się obcy i wrodzy instytucji której zaufali, niestety to działa w obie strony, sprawa wykazała słabość polegającą na nieprzygotowaniu do komunikacji kryzysowej także tych instytucji, które dalekie są od podobnych pomysłów ale nie przewidziały, że także ich klienci nie mogą spać, jeść no i chudną gdyż bank co prawda nie dzwoni w sprawie renegocjowania umowy, ale problem w tym że wogóle nie dzwoni i nie pisze w sprawie która nagle wybuchła, a zatem nie znasz kliencie dnia ani godziny...czy musimy liczyć się z tym, że temat wróci?

 

 

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2012-02-17 14:09 Nowelizacja rekomendacji S
2011-06-28 11:17 Odwrócona hipoteka.
2011-05-30 16:06 Lokata na 12% - czy to możliwe?
2011-05-09 10:33 Kruczki w umowach!
2011-05-06 13:24 Dylemat: kredyt w EURO czy w PLN?
Najnowsze komentarze
2012-12-03 10:04
windykator_:
Kruczki w umowach!
Wykazać - przed sądem?
2011-09-22 10:35
Kredyt-bez-BIK-u:
Kruczki w umowach!
Trzeba wykazać pogorszenie majątku i uzasadnić właściwie obawy czyli przeprowadzić symulację w[...]
2011-09-22 10:34
Kredyt-bez-BIK-u:
Lokata na 12% - czy to możliwe?
A provident? 60-80% RRSO?
O mnie
Arkadiusz Rembowski
Dyrektor ds. Rozwoju Produktów Finansowych Money Expert S.A.
Archiwum
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2009